KINK – erotyczne gry i zabawy

KINK – erotyczne gry i zabawy to sposób na ożywienie lub urozmaicenie aktywności seksualnej.

KINK nie jest tym samym co fantazja seksualna, ale także wymaga wyobraźni i – co ważne – ustalania granic. KINKu można się nauczyć!

dr Agata Loewe – seksuolog, Instytut Pozytywnej Seksualności 

Czym jest KINK? Na czym polega?

KINK jest tak zwanym hasłem parasolowym – oznacza to, że w tym pojęciu mieści się bardzo dużo różnych zachowań.

Ja reprezentuję pogląd, który mówi o tym, że większość ludzi jakieś aspekty kilku z nich w swoich zachowaniach z partnerami seksualnymi stosuje. Mamy tu takie rzeczy jak: przebieranie się do sypialni, kobiety, które lubią ubierać seksowną bieliznę, obcasy do sypialni. Innymi słowy – te kobiety lub ci mężczyźni że dodają swojej aktywności seksualnej, czy swojemu występowi przed partnerem jakiejś pikanterii.

Co jest Kinky?
Pielęgniarka zajmuje wysokie miejsce w rankingu  realizowanych fantazji erotycznych. Z jakiegoś powodu ten symbol opiekuńczości jest jednocześnie symbolem seksu. Popularne wśród “kinkowców” sa też gorsety, pończochy i obowiązkowo szpilki. Dlaczego? To już pytanie do antropologów.

Czym jest  KINK?

Wchodzimy tutaj w definicję KINKu, tzn. jeśli bardzo chcemy się uprzeć, aby przetłumaczyć to na język polski, to  pojawiają się tu same brzydkie słowa jak: perwersja, wyuzdanie. Niestety, jeśli chodzi o język polski to mamy niewielki wybór by sformułować KINK w sposób seksualnie pozytywny.

Powiedzmy zamiast tego, jaka jest charakterystyka KINKu, jakie są jego atrybuty. Będą to więc: bielizna, gorsety, uwielbienie dla pończoch, podwiązek. To może być także zabawa w lekarza i pielęgniarkę, w policjantów i złodziei. Czego człowiek sobie nie wymyśli i nie zerotyzuje, to w tym momencie może potraktować  jako zabawę z własną seksualnością, która tak naprawdę nawet nie musi przechodzić w akt seksualny, czyli penetrację. To może być wysyłanie pikantnych smsów do partnera czy partnerki, to może być umówienie się na randkę przez internet, bądź umówienie na randkę ze swoim stałym partnerem, czy partnerką, gdzie jedno będzie czekać przy barze i będą udawać, że się dopiero poznają. Całe spektrum dotyczące tzw. role playingu, czyli zabaw w różnego rodzaju odgrywanie ról jest kinky.

Fantazje seksualne a KINK

Większość ludzi wykorzystuje fantazje seksualne do tego, żeby urozmaicić swoje życie seksualne albo intymne. Jeśli mamy partnera i marzy nam się zrobić z nim taką a taką aktywność, to tak właśnie robimy,  a czasami fantazja służy tylko temu, aby zostało to w świecie naszej wyobraźni, w naszej głowie jako coś, co ubarwia nasze życie.

Można powiedzieć, że nasza fantazja będzie KINKy, gdy przekracza nasze własne granice. Myślę o takich bardzo subtelnych niuansach dotyczących naszych własnych granic, strefy komfortu –  do tej pory zawsze erotyczne dla mnie było X oraz Y, ale tym razem do tej aktywności dodam jeszcze Z,  czyli coś, co do tej pory było dla mnie nie do pomyślenia – “teraz podczas seksu będę też jeść czekoladę“.

Ważne są intencje 

Fantazje często są nieświadome albo odbywają się u nas automatycznie, w takim sensie, że  nie poświęcamy im zbyt wiele uwagi. A tu, w przypadku KINKu  nasza fantazja i to, że chcemy ją zrealizować wychodzi na pierwszy plan. W tej sytuacji  w fantazję i realizację wkładamy  jakąś energię, jakiś czas, niekiedy przeznaczamy na to jakieś środki. Zależy też, czego dotyczy ta fantazja. Ja i mój partner planujemy uprawiać latem seks na łące – i  teraz pytanie, czy dla nas KINKy będzie to, że dodamy do tego świadomość, że 2 km dalej są jacyś ludzie i mogą nas przyłapać  i to właśnie jest  ten element, który może być wyzwalaczem podniecenia, a może chcemy po prostu być na łonie natury i to jest nasza fantazja, którą realizujemy i nie ma tu dla nas nic, co jest jakimś przekroczeniem, po prostu chcemy to zrobić. To tutaj jest ta podstawowa różnica – w subtelności intencji.

W co się bawić, jak się bawić

Bardzo słuszne jest porównanie, że KINK jest bliski zabawom w bycie bardzo niegrzecznym chłopczykiem lub dziewczynką w takim sensie,  że dorosły mówi nie wolno, a ja mówię: a ja ci pokażę, że wolnonalbo zrobię dokładnie na odwrót.

W KINKu, jako takim parasolowym pojęciu, które zawiera w sobie bardzo dużo różnych aktywności seksualnych ważne jest słowo słowo play  czyli zabawa – można więc bawić się nożami, igłami, woskiem, lodem, ogniem i tu można wymieniać tych aktywności nieskończoną ilość, w języku angielskim wszystkie oznaczają zabawy. Nie uprawiamy seksu, my się tą seksualnością bawimy. Chodzi o dziecięcą ciekawość i dziecinną niewinność osób dorosłych, które realizują swoją seksualność w sposób lekki. Seks nie musi być ani ciężki, ani zaplanowany, ani nie trzeba go pchnąć do przodu, żeby mógł się zadziać. Z partnerem czy partnerką spotykamy się po to, żeby ze sobą pobyć, dla przyjemności.

KINKu można się nauczyć

W Instytucie Pozytywnej Seksualności odbywają się różne ciekawe kursy okołotematyczne, np. GanRaptor & Slaanesh robią warsztaty z Shibari, jest to erotyczna sztuka więzów japońskich. O KINKu możemy więc pomyśleć, jako o dziedzinie, w której ciało traktujemy jako sztukę. Możemy się nim posługiwać w piękny sposób, z samego ciała uczynić dzieło sztuki.

Seani Love to jeden z nauczycieli, który na co dzień mieszka w Londynie, ale podróżuje po całym świecie edukując na temat KINKu i on również przyjeżdża do Instytutu jako gość. Jego praca polega na tym, aby do wiedzy na temat erotyki własnej dodać wiedzę na temat archetypów, mówi też o tym w jaki sposób bawić się w zadawanie większego bądź mniejszego bólu, jak odgrywać sceny z konwencjami kulturowymi. Jest to bardzo ciekawy obszar, bo każdy z nas ma swoją własną fantazję seksualną, a także wizję tego, co traktuje jako seksualność. Myślę tu o na przykład o osobach, które są na diecie i czekoladę lub pizzę traktują jako najbardziej perwersyjny plan na weekend – to, co jest ważne w KINKu, to, co jest przewodnim hasłem całego ruchu Pozytywnej SeksualnościChodzi o to, że każda aktywność jest OK, pod warunkiem, że jest ona świadoma, odpowiedzialna i za zgodą wszystkich zaangażowanych stron.

Uczymy się stawiać granice i mówić o naszych potrzebach 

Uczestnicy warsztatów uczą się jak mówić nie! w taki sposób, żeby naprawdę znaczyło nie!. Chodzi o to, żeby nasze nie! nie brzmiało tak, jakbyśmy się tak naprawdę na coś zgadzali, żebyśmy nie dawali mieszanych komunikatów. Nie bawimy się tym, nie robimy ze słowa nie! jakiegoś podtekstu. Podobnie ze słowem tak!. Jeżeli mówimy na coś tak!, to znaczy, że dajemy temu zielone światło, ale z takim przyzwoleniem, że w każdej chwili może pojawi się światło pomarańczowe, lub czerwone, że w każdej chwili możemy powiedzieć nie!, lub stop! i wtedy aktywność zostaje całkowicie zaniechana. To może dotyczyć delikatnego głaskania ręki, głaskania po włosach, albo szczypania, gryzienia, czy gilgotania kogoś, co samo w sobie jest z obszaru KINKowego, kiedy nasze ciało staje się mapą do eksploracji różnego rodzaju bodźców sensorycznych. Dla jednej osoby coś może być gilgotaniem, dla innej może być delikatnym mizianiem, a dla jeszcze kogoś innego może to być nie do zniesienia, jakimś rodzajem tortury.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *