Masturbacja – grzech Onana, kary piekielne

Masturbacja – koszmar obrońców moralności publicznej.

Ręce na kołdrze

Masturbacja jako samo zło napiętnowana jest od XVIII wieku, kiedy to nie znany nam z nazwiska autor traktatu medycznego opisał ją jako naganną moralnie i wstrząsająco szkodliwą dla zdrowia. Jej amatorom groziła ślepota, obłęd, a kobietom dodatkowo niekontrolowany porost włosów i odpadanie łechtaczki. Od tej por obrońcy moralności wpisali autoerotyzm na listę wrogów publicznych.

Masturbacja - grzech Onana
Gwałtowne porastanie włosiem, odpadanie łechtaczki, wieczne potępienie i kary piekielne – to zdaniem średniowiecznych i renesansowych moralistów groziło kobietom onanizującym się.

Wszak znamy ludy i plemiona, które traktują masturbację jako naturalny etap rozwoju człowieka; są kultury, które uważają seksualność za świętą – powie antropolog

Ależ to dzicy! – odpowie moralista.

Może – zripostuje historyk – ale przecież antyczne Grecja i Rzym nie piętnowały, a nawet czyniły erotykę elementem kultu religijnego. Poważany cynik Diogenes został kiedyś przez swych ziomków przyłapany “na gorącym uczynku” – owszem, znaleźli się oburzeni, ale byli w mniejszości. Filozof miał proste wytłumaczenie: “zaspokajanie łaknienia jest zupełnie naturalne, a więc zaspokojenie innych potrzeb ciała jest oczywiste. Gdybyż i głód –można było zaspokoić przez pocieranie pustego żołądka”.

Biblista zaś do dyskusji rzuci, że żaden z Testamentów nie poświęca onanizmowi ani linijki. Mało tego, Albert Magnus, Dominikanin i święty w jednym ze swych traktatów łaskaw był napisać “[dziewczęta] … używając palców lub innych narzędzi do otwarcia kanałów powodują, że nasienne humory wydostają się na zewnątrz, tak jak i ciepło; dzięki temu ich pachwiny zostają schłodzone, a one same stają się cnotliwe”.

Hipokryzja

W XXI wieku histeria masturbacyjna trwa i “onanista” raczej nie jest komplementem. Tymczasem w Ameryce, w której wszystko dzieje się najpierw sale wypełnia dziewczyna, która uczy kobiety skutecznej masturbacji, choć nawet YouTube pełen jest księży przestrzegających przed zgubnymi, dla ciała i duszy, skutkami “grzechu Onana”.  Ponad połowa Europejczyków deklaruje przynależność do jakiejś religii, a mimo to ponad 80 procent kobiet i mężczyzn przyznaje się w badaniach do masturbacji.

Dlaczego więc TO robimy ryzykując życiem wiecznym i karami doczesnymi?

Masturbacja nie jest w żadnym razie gorszym rodzajem zbliżenia, ani stosunkiem seksualnym dla singli – mówi seksuolog Agata Loewe. Są osoby, dla których masturbacja jest ważną częścią życia, jest to forma samopoznania, rozładowania napięcia, forma dbałości o własne życie i przyjemność”.

Do Agaty Loewe często trafiają osoby, które w młodości zostały “przyłapane” w trakcie onanizowania się i dostały silny komunikat, że robią COŚ niedobrego; to z kolei wywołało u nich związany z seksualnością stały lęk i wstyd, czasem nawet ból.

“Masturbacja to zupełnie naturalny sposób redukcji napięcia seksualnego, wykorzystujemy go, gdy realizacja popędu w seksie partnerskim jest z jakichś powodów niemożliwa”- mówi seksuolog, Małgorzata Zaryczna. Dodaje, że dzięki masturbacji związki, w których występuje różnica temperamentów (czyli większość) mogą szczęśliwie trwać.

Masturbacja może mieć negatywny wpływ na psychikę tylko, gdy rozwija się w perwersje lub staje się narzędziem rozładowywania napięcia w ogóle – dodaje seksuolog.

Na stres, na nudę, na drogę za śliską 

Często, zwłaszcza w młodym wieku –mówi trenerka seksualna  Karo Akabal – odkrycie masturbacji i orgazmu pozwala stworzyć strategię radzenia sobie ze stresem. Młodzi, ale także dorośli często wywodzący się z domów, w których ich nie wspierano – rozładowuja emocje przez autoerotyzm, bo przynosi im to natychmiastową ulgę. Niestety równie szybko pojawia się zabójcze dla seksualności poczucie winy.”

W każdym działaniu wskazany jest umiar; od masturbacji także można się uzależnić i odebrać sobie możliwość czerpania przyjemności z seksu partnerskiego; dlatego Karo radzi, by znaleźć sobie kilka innych, pozaseksualnych, sposobów na stres.

“Onania albo Haniebny czyn autopolucji i jego wszystkie przerażające konsekwencje dla obu płci, z duchowymi i medycznymi poradami dla tych, którzy już się skrzywdzili tym wstrętnym zwyczajem” opublikowany w Londynie w 1710 r., opisujący szczegółowo masturbację u obu płci był wznawiany 16 razy. Na koniec okazało się, że dzieło potępiające sam akt oraz osoby mu się oddające osoby był w rzeczywistości… reklamą lekarstwa na kiłę.

 

 

 

 

Summary
Masturbacja - grzech Onana, kary piekielne
Article Name
Masturbacja - grzech Onana, kary piekielne
Description
Masturbacja jako samo zło napiętnowana jest od XVIII wieku, kiedy to nie znany nam z nazwiska autor traktatu medycznego opisał ją jako naganną moralnie i wstrząsająco szkodliwą dla zdrowia. Jej amatorom groziła ślepota, obłęd, a kobietom dodatkowo niekontrolowany porost włosów i odpadanie łechtaczki. Od tej por obrońcy moralności wpisali autoerotyzm na listę wrogów publicznych.
Author
Publisher Name
Portal Zdrowia Seksualnego
Publisher Logo

Komentarze

  1. Adamos32 o 13:01

    Coś w tym jest…, zgodne z prawdą – też jako nastolatek zaczynałem od masturbacji, pierwsze doświadczenia, choć byłem trochę osobą nieśmiałą i to mogło się wiązać. Ale też byłem właśnie osobą wychowaną religijnie, po katolicku – i był trochę dysonans, czy dobrze robię, czy to nie grzech, czy mi to nie szkodzi? No, ale to było też silniejsze ode mnie, natura, seksualność domagała się swoich praw, i było to też coś nowego na początku, ciekawego, odkrywczego, w dodatku przyjemnego…. Pewnie, zgadzam się też z tym ze zbytnia częstotliwość może szkodzić, wypaczać naszą psychikę, traktować potem partnerkę instrumentalnie – jeśli zaczniemy widzieć z czasem tylko w tym sens i przyjemność. Jak wszędzie wszystko ma swój cel i sens, tu też poznawczy. Z czasem – a przyznam się zacząłem masturbację w wieku około 13-14 lat, nieświadomie, na początku nawet nie wiedząc co robię i czemu to służy 😉 – zacząłem pomału się z tego wycofywać, w wieku około 17 lat, podłoże było głównie właśnie moralne, religijne, no ale też i cel poznawczy pomału już się kończył :), no i też bardziej zacząłem się obracać w kręgach damskich, choć na razie jeszcze bez współżycia… Teraz mam 45 lat, dobre relacje z kobietami i dobre z samym sobą – więc myślę, że wszystko się potoczyło z prawami natury… Wolę teraz seks, bliskość z kobietą niż masturbację 🙂 – choć nie jestem też zdecydowanym jej przeciwnikiem, konserwatystą – od czasu do czasu, kiedy brak np. partnerki, nadal mogę ją zastosować. Problem religijny nadal trochę pozostał, jestem wierzący – ale mam też większą wiedzę, świadomość, szersze kontakty, rozmowy, także z ludźmi wykształconymi w tym kierunku, jak np. ten artykuł – i uważam, że pewnie taka jest natura rzeczy, nasza seksualność, przynajmniej w większości, można wymienić poglądy – tylko niektórzy o tym wiedzą a niektórzy nie, i wzbudzają strach, straszą od razu piekłem, tych niewiedzących – czasami jeszcze gorszą szkodę tym czyniąc… Pozdrawiam wszystkich którzy doczytali do końca 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *