Jak żyć z partnerem z Aspergerem – odejść czy zostać?

Partner z diagnozą Zespołu Aspergera to wielkie wyzwanie.

Choroba wiele tłumaczy, ale  nie stanowi pocieszenia dla drugiej strony, a raczej pogłębia świadomość, że związek zawsze będzie trudny. Czy jest szansa na zbudowanie uczciwej relacji?

dr Izabela Fornalik – pedagożka specjalna, edukatorka seksualna

Mój mąż po 10 latach burzliwego związku okazał się “aspergerowcem”. to tłumaczy wiele jego zachowań, ale tez odbiera nadzieje na to, że między nami będzie kiedyś bardzo dobrze. Czy jest sens ratować tą miłość?

Trzeba zadać sobie pytanie: jak bardzo chcemy ze sobą być? Bo można z diagnozy Zespołu Aspergera uczynić pretekst do tego, żeby się rozstać, ale można uczynić z niej coś, co będzie dla nas wsparciem. Bo mając diagnozę Zespołu Aspergera wiemy, a przynajmniej staramy się zrozumieć, dlaczego pewne rzeczy w naszym związku wyglądały tak a nie inaczej.

Choroba jako alibi 

Partner z Zespołem Aspergera-
Budowanie i ratowanie związku z osobą zdiagnozowana jako obciążoną Zespołem Aspergera przypomina waleniem głowa w ścianę. Jednak psychologowie nie odbierają nadziei – jeżeli obie strony odnajdą w sobie chęć kontynuowania związku, to specjalna terapia może im pomóc opanować chorobę i żyć długo i szczęśliwie

Diagnoza Zespołu Aspergera nie może stać się alibi dla niewłaściwych zachowań w relacji z drugą osobą. Patrząc z perspektywy osoby z Zespołem Aspergera,  to taka diagnoza może być niezwykle oczyszczająca. Bywa, że osoba bierze wówczas na siebie winę za wszystko, co złego wydarza się w związku.

ASPI nie zrozumie 

Spójrzmy na to w ten sposób: ASPI nie rozumie siebie, nie rozumie  dlaczego nie wychodzi, dlaczego kolejny związek się nie udał. I nagle pojmuje, że choćby bardzo chciał, to w pewnych obszarach nie jest w stanie przekroczyć swoich granic. Ta świadomość może pomóc lepiej zarządzać sobą w związku. Pozwala tłumaczyć partnerowi, że nie jest się w stanie wziąć na siebie  pewnych zobowiązań, że się czegoś nie rozumie, poprosić o pomoc.  Bardzo ważna jest świadomość, zrozumienie i zaakceptowanie faktu, że jest się osobą z Zespołem Aspergera. Wiem, że to mam, wiem, co jest cechą ZA, staram się ćwiczyć pewne umiejętności, pewne kompetencje, jeśli zdaję sobie sprawę z tego, że są to moje słabe strony. Niech to zaburzenie nie będzie alibi.

Zespół Aspergera – czego chory może się nauczyć

Z kolei dla partnera ważna jest diagnoza Zespołu Aspergera, bo wraz z nią  przychodzi zrozumienie, dlaczego pewne rzeczy się nie układały i co możemy zrobić, żeby się udało.

Oczywiście,  może być tak, że ostatecznie dojdziemy do przekonania, że nie jesteśmy w stanie się już spotkać i być razem. Warto myśleć o tym, że jeżeli jedna z osób okaże się partnerem z ZA, ale chcemy jako związek o siebie walczyć, to możemy zgłosić się na terapię.

Jak walczyć o sukces 

Niezwykle ważne jest, by skupić się na tym, co chcemy osiągnąć, znaleźć obszary, w których porozumienie między partnerami jest możliwe, przy całej świadomości tego, że pewnych granic nie przekroczymy.

Czasem osoba z ZA jest nieświadoma tego, że wyrządza partnerowi krzywdę, czy też sprawia mu przykrość, zadaje ból.  Z tego powodu więc nie chce niczego zmienić w związku. I tutaj to jest już kwestia wyboru tej osoby: czy chce pozostać w związku i zmienić jakieś zachowania. Bo osoba z ZA  zawsze już będzie osobą z ZA, ale może zmienić swoje zachowania, może próbować zrozumieć swoje zachowania, czy też swoje problemy, swoje deficyty. Chęć pozostania w związku jest tutaj sprawą kluczową. Jeżeli chcę w nim być to muszę również dokonać zmian.

W związku są dwie osoby i muszą w nim być respektowane potrzeby dwóch stron. Jeżeli partner nie panuje nad swoimi wybuchami złości, co u osoby z ZA może być ogólnie wybuchami emocji – a jest to typowe dla osoby żyjącej w świecie pełnym nadmiaru bodźców, wówczas trzeba nauczyć się kontrolowania swoich emocji. Zespół Asperga nigdy nie może być czymś, co tłumaczy agresję, czy przemoc, bo i takie sytuacje się zdarzają.

 

Summary
Partner z Aspergerem - odejść czy zostać?
Title
Partner z Aspergerem - odejść czy zostać?
Description

rzeba zadać sobie pytanie: jak bardzo chcemy ze sobą być? Bo można z diagnozy Zespołu Aspergera uczynić pretekst do tego, żeby się rozstać, ale można uczynić z niej coś, co będzie dla nas wsparciem. Bo oto mamy diagnozę Zespołu Aspergera i dzięki niej wiemy, a przynajmniej staramy się zrozumieć, dlaczego pewne rzeczy w naszym związku wyglądały tak a nie inaczej, a przynajmniej część z tych spraw - mówi Izabela Fornalik, pedagożka specjalna, edukatorka seksualna

Komentarze

  1. Edi o 13:34

    Z całym szacunkiem, ale w tym tekście nie ma ani jednego konkretu. Same okrągłe zdania. Równie dobrze pod “aspergera” można wstawić kazdą inną dysfunkcję psychiczną i będzie to równie “przydatny” artykuł.
    Masło maślane.
    No, ale mogłem się tego spodziewać, skoro autorka jes pdagodiem, nie psychologiem.

    1. bez ZA o 15:52

      nie zgadzam się z Tobą. Przy zespole ZA niczego nie można wymienić w punktach, dlatego jest to zepół. I nie da się tego porówna z inną osobą z ZA. Poczytaj troszkę więcej niż ten artykuł ze zrozumieniem.

  2. rowerzystkaa o 13:08

    Witajcie, mnie rzucił facet z ZA po prawie 4 latach…. Rzucił bo ważniejsze okazało się rozwijanie pasji gry… w ping ponga oraz bieganie. Ma 30 lat jest programistą i nałogowym graczem. Ważniejsze są dla niego rzeczy niż ludzie. Po zerwaniu powiedział mi, że nie miał mi się czasu oświadczyć bo za dużo czasu zajmowało mu planowanie wycieczek i nie było kiedy. Domu też nie chciał mieć ze mną bo stwierdził, że to by było za jego pieniądze… Jedyne co robi to gra i planuje, w styczniu już robi plany na cały kolejny rok łącznie z następnymi świętami. Jeśli plan z jakiegoś powodu mu nie wyjdzie lub nie może go zrealizować, wpada w szał lub staje się bardzo nerwowy. Do tego dochodziło szarpanie. Najważniejsze są dla niego własne cele , pasje i plany którymi potrafi zadręczać. Nie liczył się ze mną w związku, byłam tylko osobą towarzyszącą na wycieczki przy tym potrafił mówić po 20 razy dziennie, że mnie kocha…. Zaplanował sobie ze 2 razy w miesiącu będzie dawał mi kwiaty po czym nie potrafił zrezygnować z tego planu i zaczął mnie wręcz obwiniać że mi daje kwiaty… Po tym związku czuje się wrakiem człowieka, to tylko mała część rzeczy które opisałam, jeśli ktoś chciałby porozmawiać to zapraszam gg 1235395 lub email: rowerzystkaa@gmail.com

    1. Hans Asperger o 22:32

      Bo ludzie z ZA mają inną hierarchię potrzeb. Nie trzeba na nich patrzeć jak na chorych, tylko bardziej jak na neandertalczyków. Też Homo, też Sapiens, ale Aspergerus. Nie dziwota, że coraz częściej dobierają się w pary między sobą – mają podobne poglądy na świat. Oboje mogą być minimalistami, nie chcieć dzieci, poświęcać się własnym pasjom, nie praktykować żadnej wiary, nie obchodzić urodzin, imienin, olewać kulturę i tradycję. Od czasu do czasu wspólne przytulanko, seks, jakiś wypad w teren i im to wystarcza – są w takim układzie szczęśliwi.

  3. Toastmasters Aspergers o 00:07

    Osoby dorosłe z zespołem Aspergera zapraszamy do organizacji Toastmasters w celu ćwiczenia sztuki przemówień publicznych. Nasi eksperci służą cennymi radami z zakresu mowy ciała, dykcji a także powiedzą, jak uporać się z lękiem towarzyszącym przemówieniom publicznym. Kim jesteśmy? Toastmasters International to międzynarodowa organizacja non-profit, która uczy przemawiać publicznie i rozwija umiejętności przywódcze poprzez ćwiczenie na regularnych spotkaniach. Powstaliśmy w 1924 r. w Kaliforni i jest nas ponad 280 000 zrzeszonych w 13 500 klubach w 116 krajach. Przyłącz się jako obserwator goszcząc bezpłatnie na spotkaniu jednego z naszych klubów. Wybierz jeden z listy wszystkich klubów w Polsce.

  4. Maria o 16:57

    Jestem w związku 25 lat (!) z osobą, która wg. mnie ma ZA; wg. Mnie gdyż nie ma oficjalnej diagnozy ( kategorycznie nie chce się poddać nawet próbie diagnozy); zarówno w mojej ocenie jak i ocenie osób z naszego bliskiego otoczenia większość objawów i zachowań pasuje idealnie do ZA; jestem i bywałam wielokrotnie na skraju załamania nerwowego. Przez wiele lat nie wiedziałam o co chodzi, brałam winę za porażki naszego związku na siebie, prawie uwierzyłam opinii mojego męża ( prof. Medycyny) że jestem po prostu chora psychicznie; dopiero po wielu latach poszukiwań, własnej pracy i terapii odkryłam na czym oblega nasz problem. Niestety jestem w tym sama zalękniona i przerażona bo nie potrafię przekreślić ponad 25 lat budowania wspólnego życia z przeogromnym moim poświeceniem i nieustannym zdrapywaniem się z dna mojej egzystencji i po prostu odejść; potrzebuje pomocy bo nie wiem jak się może skończyć moje życie;

    1. Kolia o 14:14

      Witaj Mario. Mój mąż ma rownież ZA. Obecnie jestem w depresji. Odezwij się do mnie proszę na mail hdzielak@op. Szukam osób będących w związkach z ZA w celu wymiany doświadczeń oraz wzajemnego wsparcia. Pozdrawiam.

  5. Maria o 16:57

    Jestem w związku 25 lat (!) z osobą, która wg. mnie ma ZA; wg. Mnie gdyż nie ma oficjalnej diagnozy ( kategorycznie nie chce się poddać nawet próbie diagnozy); zarówno w mojej ocenie jak i ocenie osób z naszego bliskiego otoczenia większość objawów i zachowań pasuje idealnie do ZA; jestem i bywałam wielokrotnie na skraju załamania nerwowego. Przez wiele lat nie wiedziałam o co chodzi, brałam winę za porażki naszego związku na siebie, prawie uwierzyłam opinii mojego męża ( prof. Medycyny) że jestem po prostu chora psychicznie; dopiero po wielu latach poszukiwań, własnej pracy i terapii odkryłam na czym oblega nasz problem. Niestety jestem w tym sama zalękniona i przerażona bo nie potrafię przekreślić ponad 25 lat budowania wspólnego życia z przeogromnym moim poświeceniem i nieustannym zdrapywaniem się z dna mojej egzystencji i po prostu odejść; potrzebuje pomocy bo nie wiem jak się może skończyć moje życie;

    1. Aldona o 17:28

      Mam bardzo podobną sytuację. Nasz związek również trwa przeszło 25 lat i jestem na skraju załamania psychicznego. Mam syna 20-letniego który również ma ZA, córkę 10-letnią z lekkim autyzmem i drugą córkę 16-letnią która jest neurotypowa jak ja i mnie wspiera odkąd zauważyła że nie jestem traktowana normalnie przez resztę domowników a tym bardziej przez własnego męża. To ona spełnia rolę męża podczas gdy mój mąż ogląda seriale, czyta i słucha muzyki, gra na organach lub syntezatorach. Chodzi późno spać więc rano nigdy nie potrafi się obudzić. Spóźnia się do pracy i nie widzi problemu. Problemy wg. niego mam ja więc długo myślałam że to ja jestem nienormalna. Dopiero córka uzmysłowila mi jak bardzo jestem kochającą i poświęcająca się mamą i jakby nie ja to cały dom już dawno by się “zawalił”. Dodam jeszcze że mieszkamy od 15 lat za granicą i nie mam żadnego wsparcia. Nie mam na czas obecny przyjaciół ani większego kontaktu z rodziną w Polsce. Chciałam to napisać do kogoś kto ma podobną sytuację bo wiem co czujesz. Ja również nie wiem co dalej robić z moim życiem…

  6. Izuska o 17:29

    Kochane, potrzebuje Waszej pomocy. Jestem z Aspergerem 3 lata. Nigdy nie ukrywal przede mna swojej “odmiennosci”. Nie jest zdiagnozowany przez specjaliste, sam sobie “to” stwierdzil i ja rowniez przyznaje mu racje. Gdy wspominam o pojsciu do specjalisty/ rozpoczeciu terapii smuci sie, niewiele brakuje do wybuchu placzu i kategorycznie odmawia. Duzo o tej jednostce czytalam od poczatku i myslalam, ze uda nam sie, ze wspolna rozmowa, staraniami z obu stron i akceptacja bedziemy razem zyc dlugo i szczesliwie. Fascynowal mnie. Kochalam na zaboj. Chyba bylam ta miloscia zaslepiona, albo on sie zmienil. Niestety jest coraz gorzej. Mamy 29 lat, wspolny kredyt na dom, ja zawsze chcialam dziecko przed 30-stka. Dodam, ze mieszkam za granica, rowniez nie mam tu przyjaciol, rodzina jest daleko. Aspi to Belg, wiec dochodza rowniez nieporozumienia z powodu mojego nieperfekcyjnego jezyka. Moj tata smieje sie, ze mam faceta “oferme”, a mama nazywa “idiota”. Ale jak wybralam tak mam i mam z tym zyc. Moje zycie sie wali, jest coraz gorzej- widze ze nie dam rady z nim takim jakim jest zyc przez kolejne dziesiatki lat i zaczynam rozumiec, ze zmian nie bedzie, a wrecz tylko bedzie sie pogarszac. Chyba jednak go jeszcze kocham bo gdzies tam w glebi serca mam ciagle nadzieje, ze moze jednak jest szansa ze on stanie sie “normalny”. Albo to strach przed zmianami, sama nie wiem. W obowiazkach domowych jestem sama. Jestem i kobieta i mezczyzna w naszym domu, wszystko ja musze organizowac. Jesli mu nie powiem, zeby umyl naczynia, beda staly przez miesiac. Gdy powiem, zeby posprzatal robi to, ale i tak nadaje sie to do poprawy, a zajmuje mu bardzo duzo czasu. Gdy wynika jakas sytuacja nagla musze sobie radzic sama bo on MUSI isc do pracy, nie przyjmuje w ogole do swojej wiadomosci, ze moglby zadzwonic ze np dzis nie przyjdzie, bo sie piec popsul i trzeba to ogarnac- ja siedze w domu i mam sobie radzic. Nie utrzymuje mnie, ja tez pracuje, ale w systemie nocnym, wiec w ciagu dnia jestem w domu i to jest jego wymowka. Nauczylam sie juz by dawac mu jasne komunikaty, ale gdy cos sie dzieje i chce by mi pomogl a on wychodzi do pracy jakby nigdy nic i uwaza ze to normalne bo ja siedze w domu szlag mnie trafia… Ja moge wtedy szukac robotnika i “ogarniac temat” i tak jest ze wszystkim. On uwielbia swoja prace i jest w niej dobry. Nie przeszkadza mi to, ja tez sie realizuje, z tym ze ja wiem kiedy rodzina/ zycie prywatne sa wazniejsze, mam inne priorytety, a dla niego to praca jest priorytetem. Jego siostra urodzila, probowal wziac dziecko to wszyscy wielki krzyk, ze “lapie je jak krolika”, ma generalnie 2 lewe rece do prawie wszystkiego, a ja boje sie ze on sie tego nigdy nie nauczy i zawsze wszystko bedzie robil zle lub wcale i wszystko juz zawsze bedzie na moich barkach spoczywac. Tak sie czuje i boje sie strasznie. Bylam w ciazy i zaczelam nieznacznie krwawic, a on wyczytal na goglach ze to normalne i spal dalej. Zmusilam go zeby ze mna pojechal do szpitala, diagnoza oczywiscie oczywista poronienie- ja caly dzien plakalam w ogrodku, a on ogladal telewizje… I takich przykladow jest mnostwo, moglabym do nocy wymieniac. Oczywiscie pozytywnych spraw tez jest sporo, ale raczej negatywy przewazaja. Czuje, ze cale zycie bede musiala go prowadzic za reke: to przeze mnie zmienil prace na lepsza, zrobil prawo jazdy, kupilismy dom- ja go motywuje, ale czuje ze niewiele otrzymuje wzamian, wrecz przeciwnie… Co robic?

    1. Aldona o 16:20

      Droga Izusko.
      Ja myślę że Ty już masz w swoim sercu odpowiedź na pytanie które zadajesz w swoim poście. Jesteś w pełni świadoma że On się nie zmieni i jak sama napisałaś “będzie wręcz tylko gorzej”. To prawda. Ja muszę odejść po 27 latach bycia razem i 20 latach małżeństwa. Kiedy czytałam Twój komentarz to płakałam bo tak bardzo jest mi to wszystko znane. Zrób to..dla siebie samej. Posłuchaj swego serca i nie miej nadziei że coś się zmieni. Aspi to Aspi.
      Aldona

    2. Aga o 09:14

      Dziewczyno, ja żyję w takim związku 20 lat. Wyszłam za mąż z wielkiej miłości. Mamy dwóch synów. Wiedz, że NIC się nie zmieni. Jeżeli urodzisz dziecko, dojdą nowe obowiązki i stres, będzie tylko gorzej. Będziesz w tym wszystkim sama. Jeżeli zaczniesz egzekwować od partnera pewne rzeczy u niego prawdopodobnie pojawi się agresja. Po prostu odejdź póki czas. Jesteś jeszcze młoda.

  7. Anna o 20:33

    Jeju co ja tu czytam!? Szok, co za historie. Mam 40 lat. Jestem w związku z niezdiagnozowanym Aspi od 14 lat. Mamy troje dzieci. Franek, 8 lat, najstarszy też jest ZA. Ciężki bój z nim mieliśmy. Ile łez, ile terapii, ile pytań. Byłam i nadal Jestem bardzo zmęczona. Wczoraj wpadła mi w ręce książka ” Czy mój facet jest bez serca” i olśniło mnie! Tyle lat! Ile ja się w tym związku nacierpiałam! Ile łez wylałam. Łez, które nie robiły na moim mężu nigdy żadnego wrażenia. Byłam wrakiem człowieka, kobiety. Samotna, szara na twarzy, wychudxona, bo cierpiałam ( i nadal mam takie ataki), na problemy o odżywianiem. Byl czas gdy nie mogłam NIC przełknąć. Nie potrafiłam z sobą dojść do ładu. Wciąż biegałam do terapeutów. Szukałam ratunku i oczywiście winiłam siebie za całe zło w naszym związku. To ja zawsze byłam tą rozchwianą emocjonalnie, tą wariatką, tą, która sama nie wie czego chce mając wszystko. Dodam, że mąż prowadzi firmę i świetnie zarabia. Byłam i wciąż jestem bardzo samotna, pomijana, krytykowana, zapomniana. Mąż tego w ogóle nie widzi. Miewam też dobre dni, ocxywiscie. Bardzo się staram być w dobrej formie psychicznej ale nie ukrywam, że mnie to dużo kosztuje. Dużo rzeczy sobie układam na nowo. Wciąż chodzę na terapię. Jednym słowem walczę. Walczę o siebie, o naszą rodzinę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *