Męskość XXI wieku – czasy się zmieniają, mężczyźni też

Męskość to zespół cech, które norma społeczna nadaje osobie płci męskiej. Dzięki temu Europejczyk lub Amerykanin używający  słowa “mężczyzna” będzie w swojej strefie kulturowej jednakowo zrozumiany.

Problem polega na tym, że dawna definicja męskości  zdezaktualizowała się. Dzisiaj trzeba ją stworzyć na nowo i upłynie trochę czasu zanim wszyscy będziemy pod tym pojęciem znowu rozumieć to samo.

Agnieszka Szeżyńska – coachka intymności,   Coaching Intymności,   Instytut Pozytywnej Seksualności

Jak dzisiaj mówić o męskości? Przecież wiele cech, które jeszce 30 – 40 lat temu przypisywaliśmy mężczyznom jest dziś śmieszna. “Prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze” mówiliśmy, ale przeciez dzisiaj panom wolno okazywać emocje i wzruszać się do łez.  Nie są też już często jedynymi żywicielami, nie muszą być twardzielami etc. Jaki więc jest dzisiejszy mężczyzna?

Myślę, że przed męskością dzisiaj stoi wyzwanie dosyć podobne do wyzwania, które stoi przed kobiecością już od dłuższego czasu.

Kobiecość – dwie ścieżki codzienności

Mamy taką sytuację, w której osoba danej płci ma być jednocześnie dwoma podmiotami, które są postrzegane jako wykluczające się wzajemnie. Bo  nie rozpracowaliśmy jeszcze tego, jak można być tymi dwoma podmiotami jednocześnie. Przed kobiecością już od wielu lat stoi wyzwanie sprostania dwóm funkcjom: matki i pracownika. Chodzi tu o odwieczny dylemat – jak połączyć opiekę nad dzieckiem z pracą zawodową. Kobieta ma przecież dwie role– jedną, powiedzmy bardziej tradycyjną i drugą wynikającą ze zdobyczy feminizmu. Dzięki feminizmowi i emancypantkom kobiety mogą posiadać ziemię, mogą sobą zarządzać, mogą pracować, mogą być niezależne. Jednocześnie prowadzenie tych dwóch ścieżek jest cały czas w pewien sposób nierozpracowane. Nie do końca wiemy do końca jak się odnajdywać krocząc tymi dwiema ścieżkami jednocześnie.

Męskość uwolniona – twardziel i wrażliwiec w jednym

Męskość - co to takiego?

Kilkaset lat temu za ideał męskości uznano rycerza. W spadku zostało nam parę popularnych zwrotów – rycerski, mężny, rycerz na białym koniu etc. Przypomnijmy więc, że rycerz był dobrym chrześcijaninem, oddanym ojczyźnie i władcy. Honor był dla niego ważniejszy od życia i szczęścia Rycerz zabijał bez mrugnięcia okiem. Był stanowczy i raz powziętego zamiaru nie zmieniał. Szukał przygód, zabiegał o sławę.Nigdy nie płakał, śmiał się w nos śmierci. Świetnie jeździł konno i fechtował. Niewolnicami nie gardził. 

Wydaje mi się, że to co się dzisiaj dzieje z konstruktami męskości jest nieco podobne. Męskość dzisiaj musi sprostać zarówno roli zdobywcy, myśliwego  – w tym aspekcie umieścimy  wszystkie wartości uznawane za tradycyjne. A jednocześnie mamy męskość uwolnioną – niezależną, wrażliwą, z większym dostępem do własnej emocjonalności.  I znowu  mamy tutaj  nie do końca rozpracowany sposób podążania  tymi ścieżkami jednocześnie.

Koniec stereotypu

To,  co wydaje mi się najważniejsze w tej całej dyskusji, to postulat, żeby pozwolić sobie na pozostanie na obydwu ścieżkach. Chodzi o to, żeby skończyć z dychotomią: albo jestem silny albo jestem wrażliwy/ albo jestem silna albo jestem wrażliwa. Można być silnym i wrażliwym jednocześnie.  Można nawet  nie wiedzieć dokładnie, gdzie się ostatecznie chce być – i to też jest w porządku. Można wypróbowywać te różne role, różne ścieżki, można je ze sobą balansować i można nie wiedzieć, która z nich jest moją główną lub która z nich jest ważniejsza. Może się to również zmieniać na przestrzeni życia. Tak więc wydaje mi się, że dyskusja tocząca się wokół  dzisiejszych zmian w męskości nazywana czasami kryzysem męskości, to proces bardzo podobny do tego dotyczącego kobiecości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *