Miłość i zazdrość. Nie ma miłości bez zazdrości?

Miłość podobno nie może się obejć bez zazdrości – taki jest powszechny pogląd. A powszechne poglądy mają to do siebie, że bierzemy je za prawdę.

Jak wiele znacie przypadków, gdzie ktoś wmawia sobie uczucie, którego wcale nie żywi, żeby podporządkować się normie? A może Wy też należycie do tej grupy?

Agnieszka Szeżyńska – coachka intymności,   Coaching Intymności,   Instytut Pozytywnej Seksualności

Jeśli nie ma miłości bez zazdrości, to znaczy, że nie zazdroszcząc nie kocham naprawdę?

Mówi się, że nie ma miłości bez z zazdrości i z mojego doświadczenia wynika, że bierze się to za pewnik,

Dowód miłości

Spotkałam wiele osób, które wywołują w partnerze zazdrość po to, żeby mieć dowód miłości. Jest to  dla nas w jakiś sposób symbol tego, że jesteśmy kochani.

Natomiast jest również wiele osób, które kochają bez zazdrości, jedno nie przekłada się na drugie zerojedynkowo. Jak najbardziej można kochać i zazdrościć oraz kochać i nie zazdrościć.

Jak zapanować nad zazdrością 

Zazwyczaj rozpracowanie swojej zazdrości wiąże się z jakąś pracą nad sobą . Jeżeli rozumiemy zazdrość jako sygnał o jakichś niespełnionych potrzebach, to brak zazdrości może oznaczać, że nasze potrzeby są całkiem nieźle spełnione w tej relacji, co w gruncie rzeczy jest bardzo dobrym efektem. Brak zazdrości może być interpretowany tak, że w tej relacji jest nam dobrze.

Miłość nie potrzebuje zazdrości

Miłość i zazdrość

Serce w potrzasku to taka sytuacja, kiedy wzniosłe uczucie i radość z niego płynąca jest blokowana przez coś, co podcina skrzydła i nie pozwala się unieść. Zazdrość i miłość pozostają w takim sado – masochistycznym związku. Miłość to czysta radość i przyjemność, a zazdrość to ból.W przypadku osób, które zazwyczaj odczuwają zazdrość, kiedy kochają brak zazdrości może być dla nich sygnałem, że to nie jest ten rodzaj uczucia, które zazwyczaj wiążą ze swoją interpretacją i ze swoim rozumieniem miłości. Dla nich miłość  realizuje się zawsze z jakimś elementem zazdrości, przy jakimś udziale zazdrości. To jest ogromnie zależne od kontekstu i od osoby. Brak zazdrości może być zarówno sygnałem, że nie żywimy do partnera głębokiego uczucia, ale tylko w takim sensie, że nie mamy głębokich oczekiwań w stosunku do drugiej osoby. Oznacza to, że nie oczekujemy od niej/niego, że będzie spełniać nasze potrzeby. Jednak brak zazdrości może również oznaczać, że nasze potrzeby są doskonale zaspokajane przez nas samych albo przez tę drugą osobę.

Miłość i rodzaje zazdrości

Różne rodzaje zazdrości wskazują w gruncie rzeczy na to samo. Jeżeli jesteśmy zazdrośni/zazdrosne o czas, który druga osoba spędza z innymi ludźmi, niekoniecznie w sposób, który jest dla nas jakoś zagrażający w relacjach miłosnych czy erotycznych. Chodzi nam tylko o to, że partner poświęca innym osobom więcej czasu niż byśmy chcieli – to jest to sygnał o tym, że chciałabym, żeby ona/ona spędzała ze mną więcej czasu. Zazdrość we wszystkich swoich formach w gruncie rzeczy kieruje naszą uwagę na jakąś wewnętrzną potrzebę.

Miłość i zazdrość toksyczna

Pytanie o to, czy zazdrość jest toksyczna czy nie i w którym momencie robi się toksyczna, to w gruncie rzeczy  pytanie o to, na ile jestem w stanie odkryć tę potrzebę. Jeżeli chcę i jestem w stanie dowiedzieć się czego mi trzeba, na co wskazuje moja zazdrość, to jestem w stanie zazdrość przekształcić w coś budującego. Jeżeli uciekamy przed odpowiedzeniem sobie na pytanie skąd mi się zazdrość bierze i czego potrzebuje, żeby zniknąć, żebym nie odczuwał  bólu, to wtedy zamkniemy się w błędnym kole.  Będziemy tę zazdrość cały czas produkować i ona zrobi się toksyczna –  będzie zamkniętym kołem cierpienia, z którego nie będzie wyjścia. Tutaj doszukiwałabym się różnic pomiędzy tym, co normalnie nazywa się zazdrością zdrową, a tym, co nazywa się chorobliwą. Chorobliwa zazdrość to byłaby ta, gdzie nie mamy innej drogi niż zazdrość, nie mamy innej drogi niż cierpienie.

Miłość z zasadami

Ustalanie zasad to jest w związku kwestia negocjacji, obustronnej zgody i bycia w harmonii ze sobą. Jeżeli ja jestem zazdrosna o czas, który mój partner poświęca komuś innemu albo jakiejś działalności, która mnie nie dotyczy, w której mnie nie ma i chciałabym, żeby poświęcał mniej czasu tam, a więcej czasu mnie, to pytanie brzmi, gdzie jest ten punkt, kiedy oboje uważamy, ze oboje dostaliśmy coś z tej zmiany. Gdzie jesteśmy  stanie znaleźć taką przestrzeń, w której i ja będę zadowolona, że dostałam coś czego chciałam, na przykład więcej czasu ze mną, a jednocześnie mój partner będzie w harmonii ze sobą dając mi to. Jeżeli spędza czas uprawiając sport na przykład 3 razy w tygodniu i ja po proszę, żeby kawałek z tego czasu był dla mnie, to pytanie brzmi czy on jest gotowy ofiarować mi to w harmonii ze sobą, bez późniejszej dynamiki: dałem ci to i teraz powinnaś być za to wdzięczna, powinnaś to docenić. Jeżeli on jest w stanie dać mi to w zgodzie ze sobą, to wtedy ten system ma szansę zadziałać. Nie dajemy drugiej osobie w związku czegoś, czego nie jesteśmy rzeczywiście gotowi dać. To jest taka podstawowa zasada – dajemy w zgodzie ze sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *