Niepłodność: projekt “dziecko”. Psychologiczne przyczyny niepłodności.

Niepłodność małżeńska i projekt “dziecko”. Kiedy miłość zamienia się w plan

Niepłodność pierwotna dotyka co piątą parę, z czego 20% ma nieustaloną przyczynę.

Starania o dziecko, zwłaszcza gdy nieuwieńczone powodzeniem, generują straszliwy stres. Ten z kolei wpływa na jakość związku: bliskość partnerów, ich pożycie, samoocenę. W rezultacie niedoszli rodzice budują w psychice kolejny blokady, które dodatkowo utrudniają zajście w ciążę.  Lata, kiedy pary starają się o dziecko to dla nich ciężki egzamin – wiele związków go nie zdaje i rozpada się. Kobieta i mężczyzna nastawieni na jeden cel: prokreację przestają zauważać swoje i partnera potrzeby, narasta niechęć, a seks “owulacyjny” zaczyna kojarzyć się raczej z fabryką niż rozkoszą. Jak się nie zagubić? Jak sprawić, by Projekt “dziecko” nie zrujnował nas emocjonalnie?

Małgorzata Pogorzelska – seksuolog; www.seksuolog-pogorzelska.pl

Czy przyczyny niepłodności mogą mieć naturę psychiczną? Łączy nas wspólny cel, ale coraz częściej trudno nam wskrzesić ochotę na seks. Co robić? Może są jakieś techniki seksualne, które pomogą nam zajść w ciążę?

 

Po co nam dziecko?

Wiele par, borykających się z problemem niepłodności tak naprawdę boryka się przede wszystkim z problemem w swoim związku. Żeby spokojnie zając się prokreacją, uzyskiwaniem ciąży trzeba trochę w związku “posprzątać”. Często to są pary, którym stres (związany także z uporczywym staraniem o dziecko), nierozwiązane konflikty przeszkadzają w tym, żeby być razem i żeby być blisko. To są też pary gdzie przez te konflikty, przez oddalenie się od siebie, przez dystans emocjonalny współżycie jest rzadkie, nieregularne. Są także pary, które często nie są w stanie się porozumieć co do wspólnego celu i tak właściwie do końca nie wiedzą czy oni oboje chcą mieć dziecko, jaką to dziecko ma rolę pełnić: czy ma być ukoronowaniem związku, kolejnym etapem tworzenia rodziny czy też jakimś plastrem na całe zło. Są to też pary, których współżycie często nie przypada na owulację , bo o seksie, współżyciu, o ciąży i o planach z nią związanych w ogóle się nie mówi i nie planuje się tego seksu, który powinien przecież przypaść w trakcie owulacji.

Niepłodnośc to permanentny stres. Pora testu ciążowego to jego apogeum. Po kolejnej nieudannej próbie przychodiz zniechęcenie. No i jeszce ta myśł "nie jestem prawdziwa kobieta, coś jest ze mną nie tak" potrafi nie tylko zabic poczucie własnej wartości, wpędzić w depresję, ale przede wszystkim zwątpić w sens naszych działań. To właśnie dlatego kliniki leczenia niepłodności oferują swoim pacjentom opiekę psychologiczną. Bo motywacja do działania to połowa sukcesu.
Niepłodność to permanentny stres. Pora testu ciążowego to jego apogeum. Po kolejnej nieudanej próbie przychodzi zniechęcenie. No i jeszcze ta myśl “nie jestem prawdziwą kobietą, coś jest ze mną nie tak” potrafi nie tylko zabić poczucie własnej wartości, wpędzić w depresję, ale przede wszystkim zwątpić w sens naszych działań. To właśnie dlatego kliniki leczenia niepłodności oferują swoim pacjentom opiekę psychologiczną. Bo motywacja do działania to połowa sukcesu.

Kryzys emocji i namiętności w parach starających się o dziecko.

Kiedy para staje się małym przedsiębiorstwem pod tytułem “dziecko”, wszystkie linie produkcyjne nakierowane są tylko na ten cel to spotyka się w sypialni w określone dni miesiąca i tygodnia, żeby spółkować zapewniając sobie prokreację – oni tak naprawdę nie mają ochoty na seks. Nie muszą wyglądać czuć się , być przygotowani w żaden sposób. Nawet jeśli oboje partnerzy są niezwykle atrakcyjni, ich libido nie pozostawia nic do życzenia to kryzys namiętności jest bardzo poważnym zagrożeniem.

Ponieważ lepiej zapobiegać niż leczyć to, żeby ten “seks owulacyjny” nas nie zjadł trzeba się ze sobą umówić. Chodzi o to, żeby ta sytuacja nie stała się ważniejsza od pary i od związku.

Seks owulacyjny – prosta droga do wypalenia namiętności

Nie możemy dopuścić do tego, żeby to dziecko pojawiło się w związku, w którym nic nas nie łączy  i zastanawiamy się: co dalej, bo cel został osiągnięty. Trzeba myśleć o sobie nawzajem. Bardzo ważne jest, żeby robić czasem wakacje od “seksu owulacyjnego” Ważne, żeby razem gdzieś wyjechać, żeby stwierdzić, że w tym miesiącu odpuszczamy jakiekolwiek działania prokreacyjne – teraz jesteśmy tylko razem.

Zmiana miejsca, zmiana kontekstu

Staranie się o dziecko to nie jest kwestia pól roku, roku – może to czasem trwać o wiele dłużej. Dlatego warto dbać o siebie, o siebie nawzajem i swoje potrzeby. Nie trzeba daleko wyjeżdżać – wystarczy zmiana miejsca, zmiana kontekstu. Czasami, jeśli nie stać nas na dalekie podróże to możemy zmienić kontekst nawet zmieniając pokój w w mieszkaniu. Tu chodzi o to, żeby nasze łóżko, nasza sypialnia czyli to miejsce gdzie mamy czuć się bezpiecznie, gdzie w powietrzu powinno być trochę erotyki – nie kojarzyło nam się z wykonywaniem zadania. W tej sytuacji ważne jest, żeby zmienić perspektywę, żeby potrafić sobie odpuścić. Wiem, że to łatwo powiedzieć, ale trudniej zrobić, ale naprawdę wystarczy, jeśli umówimy się, że jeden tydzień jest tylko i wyłącznie dla nas: żadna prokreacja, żadna owulacja. Umawiamy się na randki, chodzimy w przyjemne miejsca, robimy to, co lubimy. Możemy wrócić do tego co lubiliśmy robić zanim się poznaliśmy – aktywności fizycznej nigdy za dużo. Umówcie się na ściankę, zacznijcie razem biegać, ale róbcie razem coś innego niż leczenie, medyczny seks itd.Warto też w trakcie zbliżeń czasami odpuścić sobie kontakt seksualny w znaczeniu stosunku i skupić się tylko na pieszczotach, realizować nawzajem swoje fantazje i pocieszyć się seksem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *