Religia, kościół, wiara i seks

Religia i Kościół od zawsze interesują się ludzką seksualnością – często się na jej temat wypowiada obarczając  ją wieloma nakazami i zakazami

Religijna obstrukcja seksualności osiągnęła apogeum w czasie kontrreformacji, choć już wcześniej kaznodzieje każdy przejaw wolności seksualnej obwarowywali karami piekielnymi. W rezultacie wierzący zaczęli odnosić wrażenie, że cała sfera seksualności jest ryzykowna, właściwie zła. Pogląd ten objął przede wszystkim masturbację, fantazje erotyczne, rozmaitość pozycji seksualnych. Gdy kościoły zaczęły akcentować konieczność prokreacji do wachlarza strachów seksualnych doszedł ten przed niechciana ciążą. Nosimy więc w sobie bagaż stuleci.   Czy zatem można byc wierzącym, praktykującym i wyzwolonym seksualnie?

dr n. hum. Agnieszka Kościańska – antropolożka kultury, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, zajmuje się badaniami nad seksualnością, płcią i religijnością

Czy można być wierzącym i wyzwolonym seksualnie? Czy wiara wyklucza satysfakcję seksualną?

Powiem przewrotnie, że tak. Mamy takie tendencje i w środowiskach feministycznych i w środowiskach specjalistów od seksualności, żeby winić religię za wszystko.

Kościół – winowajca zahamowań seksualnych? 

Religia, Kościól i seksualność
Odchyleniem seksualnym można nazwać jedynie całkowity brak seksu. Cała reszta to kwestia gustu – mawiał Zygmunt Freud. To on nam podarował pogląd, że seksualność nie może być tłumiona, bo znajdzie swoje ujścia w innych zachowaniach – choćby w agresji. Był świadomie osobą areligijną, bo uważał, że  rozwój duchowości związany jest z odejściem od zmysłowości, co oznacza wyrzeczenie się popędów. Tym samym religia staje się źródłem cierpień. Dzisiaj ten pogląd, podobnie jak wiele innych “freudowszczyzn” odchodzi do lamusa

Myślę, że zbyt często progresywne kręgi uznają, że wszystko, co w naszej sferze seksualnej niedobrego dzieje się  przez  katolicyzm. Że katolicyzm jest główną przestrzenią blokującą rozwój seksualny człowieka.

Jednak, jeżeli spojrzymy na to z perspektywy historycznej, to zobaczymy, że to jest dużo bardziej skomplikowana sprawa. Przynajmniej od lat 60. mamy w kościele katolickim taki nurt jak personalizm, który w życiu seksualnym czy w życiu małżeńskim przekłada się na pogląd, że seksualność nie służy tylko prokreacji jak chciał Święty Tomasz. Seksualność służy również rozwojowi osobistemu, budowaniu więzi w małżeństwie i ogólnemu rozwojowi osobowości.

Personalizm –  w centrum stawiamy  osobę, a nie społeczność 

Także w Polsce możemy znaleźć katolickich autorów, którzy  patrzą na seksualność z perspektywy personalizmu. Najciekawszym przykładem tego jest książka wydana w latach 70. przez Andrzeja Wielowiejskiego Przed nami małżeństwo, w której on bardzo mocno podkreśla, że seksualność służy rozwojowi.  Autor zachęca małżonków  na przykład małżonków do czytania kamasutry, ponieważ jest wyjątkowo rozwojowa i interesująca. Więc wydaje mi się, że w pewnych warunkach seksualność i religia nie muszą się tak zupełnie wykluczać ,jakbyśmy chcieli zakładać na pierwszy rzut oka.

A więc dlaczego edukacja seksualna spotyka się z tak silnym sprzeciwem Kościoła? 

Oczywiście pamiętajmy, że wszystkie te środowiska, które głośno krzyczą przeciwko edukacji seksualnej i mówią, żeby nie seksualizować dzieci przez informowanie ich o antykoncepcji – to też są środowiska kościelne. Swój sprzeciw wobec edukacji seksualnej  uzasadniają wiarą i troską o młodych ludzi.  Katolicyzm w Polsce, religia w Polsce są bardzo zróżnicowane – nie ma tylko jednego katolicyzmu, nie ma tylko jednej religijności. Mamy do czynienie z  bardzo różnymi podejściami do tej samej kwestii.

Gender i środowiska LGBTQ

Są też przecież osoby homoseksualne, które są wierzące i jakoś tam znajdują w swoim sumieniu prawo do bycia właśnie takim. , Sumienie to jest też takie narzędzie, które daje katolikom Sobór watykański II.  Prymat sumienia oznacza, że  jeżeli jestem wierzącym katolikiem, postępującym zgodnie z zasadami wiary, to w moim sumieniu mogę sam rozważyć to, czy to co robię jest grzechem czy nie. A więc jest to furtka do tych nienormatywnych zachowań seksualnych, możliwość żeby połączyć je z wiarą.

Przedefiniować religijność 

Chcę mocno podkreślić, że istnieją różne wymiary religijności i niekoniecznie trzeba porzucać katolicyzm, jeżeli ktoś jest wierzący, żeby otworzyć się na seksualność. Można się zastanowić nad przedefiniowaniem tej religijności. Myślę, że niekoniecznie jedyną drogą do emancypacji jest sekularyzacja. Ludzie nie porzucą nagle katolicyzmu, dlatego że jest zły, dlatego że to, jak byli wychowani jest złe dla ich seksualności, ale myślę że przedefiniowanie tych zasad wiary właśnie w duchu soborowych to jest łatwiejsze zadanie.

 

Summary
Religia, kościół, wiara i seks
Title
Religia, kościół, wiara i seks
Description

Religia i seksualność -opozycja czy koalicja? Agnieszka Kościańska - antropolżka badająca związki seksualności z religią odpowiada na pytanie czy osoby wierzące mogą być wolne seksualnie. A Wy jak myślicie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *